Walentynki

Zbliżają się Walentynki. Dla jednych to wyczekiwany dzień, poprzedzony przygotowaniami, dla drugich okazja do spontanicznych zachowań, a dla jeszcze innych dzień, w którym chcieli by założyć „czapkę-niewidkę”. Czy potrzebny jest nam w ogóle dzień zakochanych? Czy zakochiwanie to coś co możemy kontrolować? Jak wpływa nasz wygląd zewnętrzny na tę całą grę uczuć i emocji?

Na te i inne pytania dotyczące miłości, specjalnie dla Was, odpowiadał psycholog, Dominik Adamek.

Co wpływa na to że się w kimś jesteśmy w stanie zauroczyć, a inne osoby omijamy bez reakcji?

Nie oszukujmy się, że od razu największe znaczenie ma dla nas czyjeś bogate wnętrze. Niezależnie od tego jak bardzo byśmy chcieli żeby tak było, najpierw zwracamy przecież uwagę na wygląd – to on przyciąga. Dzięki „wnętrzu” jednak chcemy poświęcić komuś czas, uwagę – ono nas rozbudza i przywiązuje. Przy odpowiednim zestawieniu właściwości kogoś, nas i sytuacji – po prostu zaczyna iskrzyć.

Na ile możemy kontrolować procesy odpowiedzialne za zakochiwanie się? Czy jest to w ogóle możliwe?

Trudno kontrolować emocje. Możemy pracować z przekonaniami, które leżą u podstaw tego, co przeżywamy, jak spostrzegamy różne aspekty naszego życia. Przekonania możemy starać się zmieniać – a to będzie skutkowało zmianą odczuwanych emocji. To nie jest jednak to samo co kontrola nad zakochiwaniem się.

Jaki wpływ ma wygląd zewnętrzny?

To taki… wabik hehe. Ma przyciągnąć, zainteresować, podniecić. Sprowadzając to do kwestii podstawowych, ewolucyjnych – tak, tu wychodzi zwierzęcość człowieka – na jego podstawie określamy, czy geny potencjalnego partnera są wystarczająco „dobre”, żeby przekazać je dalej, a on wystarczająco silny żeby potencjalnemu potomstwu zapewnić byt.

Czy włosy są jakąś szczególną cechą, która wpływa na partnera?

Hmm w pewien sposób są szczególne. Długie włosy są atrybutem kobiecości – i, według badań, są dla mężczyzn znacznie atrakcyjniejsze niż krótkie. Lśniące i mocne są odbierane jako przejaw zdrowia. No i jeszcze kolor włosów. Co się z nim dzieje kiedy kobiety dojrzewają? Nie, nie chodzi mi o siwienie hehe. Jasne włosy z wiekiem ciemnieją – widzicie to na co dzień w pracy. Jest to związane ze spadkiem poziomu estrogenów, żeńskich hormonów. Jasny kolor włosów, blond, idzie w parze z wysokim poziomem estrogenów, a co się z tym wiąże – większą płodnością! Niektórzy autorzy sugerują, że może być to „podświadomie” odbierane przez mężczyzn i skutkować ocenianiem blondynek jako bardziej atrakcyjnych.

Czy zwracanie dużej uwagi na swój wygląd zewnętrzny to oznaka zepsucia czy tylko wykorzystanie świadomości jak nasz wizerunek wpływa na innych?

Wszystko zależy od tego, jak dużą wagę do wyglądu przywiązujemy. Czymś zupełnie naturalnym jest, że chcemy wyglądać dobrze. Zdajemy sobie przecież sprawę ze znaczenia wrażenia, jakie wywieramy na innych, ze społecznych konsekwencji jakie to niesie – jak to się mówi, „jak cię widzą, tak cię piszą”. Wyglądem możemy dodać sobie pewności siebie, podreperować samoocenę, sprawić sobie przyjemność, albo, przy jego pomocy, uzyskać coś czego pożądamy. To jest jak najbardziej ok. Problem pojawia się, kiedy ze względu na wygląd nie zwracamy uwagi na kwestie w życiu istotne, kiedy staje się on centrum naszej codzienności, bądź też zupełnie jest przez nas zaniedbywany – skrajności, kiedy troska o wygląd lub jej brak rzutują negatywnie na relacje, funkcjonowanie w domu czy pracy, ogólnie życie, są patologią.

Jakie cechy u kobiety a jakie u mężczyzny są pożądane?

Tu duże znaczenie ma biologia – ona eliminuje nawet obowiązujące „kanony piękna”. To, na co w wyglądzie zwracamy uwagę, zwykle ma podłoże ewolucyjne, albo przywołuje jakieś nasze skojarzenia. Istnieją badania, wskazujące co w wyglądzie płci przeciwnej nas seksualnie podnieca. Mężczyzn pobudza kobieca sylwetka – dobrze zbudowana, z krągłościami, nie wychudzona; Pociągające są na przykład zmysłowe usta, duże piersi, krągłe biodra i wąska talia. Kobiety podnieca zaś mocna postura, duże dłonie, szerokie ramiona i klatka piersiowa, jędrne, niewielkie pośladki no i włosy – te na głowie. Podsumowując – chodzi o cechy, które świadczą o zdrowiu, wydolności i zdolności do przetrwania i rozmnażania się, a także możliwości zapewnienia potomstwu szans na przeżycie.

Pytanie klasyk; czy kobiety stroją się dla siebie, „dla” koleżanek, czy dla mężczyzn?

Hehehe a czy jedno wyklucza pozostałe? Najbardziej trafne będzie chyba stwierdzenie, że „to zależy”. Wiesz, jeśli ze względu na koleżanki – to po to, żeby wyglądać od nich lepiej; jeśli dla facetów – żeby przyciągnąć ich uwagę. Powiedziałbym, że to wszystko sprowadza się do robienia tego dla siebie – takie robienie „sobie dobrze”. Wyglądam lepiej, widzę to i w lustrze, i w reakcjach otoczenia – a to sprawia przyjemność, podnosi choć na chwilę samoocenę. Tu już chyba płeć nie ma znaczenia – chcemy czuć się dobrze, a dzięki atrakcyjnemu wyglądowi otwiera się kilka furtek, które pozwalają to osiągnąć.

Czy obchodzenie walentynek jest ważne (niesie pozytywne aspekty), czy może to infantylne święto? Jaką rolę spełnia w społeczeństwie?

Myślę, że to nie kwestia intelektu! Niektórzy wylewają na Walentynki morze hejtu, inni dają się ponieść urokliwej atmosferze święta. Jedno jest pewne – niezależnie od stopnia komercjalizacji i całej popkulturowej szopki dookoła – Walentynki stwarzają świetną okazję do wyrażania uczuć (podobno nawet tych skrywanych), zaznania bliskości czy wspólnego spędzenia czasu z partnerem – a to, w dobie nieustannej gonitwy, nawet ustanowione „odgórnie”, wydaje się cenne…

0 odpowiedzi

Napisz odpowiedź

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

13 − 8 =